Podobno nie jest ciekawe szczególnie, ale w planach, tak jak napisałem, jest Kotor, Herceg Novi oraz Dubrownik. Pisałem kiedyś, że słabo znam naszych braci Słowian, Hungarów i wszystkie okoliczne kraje. Jest szansa na to, że po Węgrzech, poznam kolejne :-)

Mapka powyżej pokazuje lokalizację i, zupełnie chyba niechcący, mniej więcej cenę za bilet. Tanio nie jest, ale... Nie ma to jak spontan :-)
Do stolicy Montenegro lecieć będziemy przez Budapeszt. To kolejna ciekawostka, bo przecież uważni czytelnicy mojego bloga (czyli chyba tylko ja), pamiętają, że to tam w kwietniu byłem. Zobaczę więc lotnisko Ferihegy drugi raz w życiu i to dwa razy pod rząd. Czułem, że jeszcze tam zawitam.

Malevem nigdy nie leciałem, niestety przeloty odbębnimy chyba turbośmigłowymi wynalazkami więc będzie długo, głośno i ciasno. Za to także stosunkowo nisko, więc będzie okazja pogapić się na dobrze widoczne Tatry. Jeżeli pamięć mnie nie myli to przelotówka będzie na wysokości circa 5000 metrów. Widoki stamtąd dobre :-)
To już za kilka dni - oby.
Tymczasem, jestem bliski podjęcia ostatecznej decyzji co do wrześniowego wypadu. Szczegóły, być może, wkrótce.
