piątek, 12 czerwca 2009

No i klops

Klops. Do Stambułu jednak nie lecę - dopadło mnie życie w swojej najbardziej paskudnej i ostatecznej formie.
Wybór trudny nie był. Nawet gdybym poleciał to jedynie męczyłbym się na miejscu i wyczekiwał wieści stąd. Więc to i tak bez sensu.
Szkoda tylko przygotowań, wyczekiwania, pieniędzy... No ale są rzeczy ważniejsze, o czym ostatnio się dobitnie przekonuje.
Może chociaż we wrześniu się uda gdzieś polecieć?