czwartek, 17 czerwca 2010

Uzbekistan pora zacząć

Więc już jutro początek kolejnej podróży. Plecak już od dwóch dni stoi spakowany. W środku prawie nic nie ma, a ciągle zastanawiam się co można usunąć żeby ważył nieco mniej. Obecnie, niebezpiecznie zbliża się do limitu 8 kg wyznaczonego przez Air Baltic dla bagażu podręcznego. Pożałowałem kilku(dziesięciu) dodatkowych złotych na rejestrowany, to mam za swoje.

Nawet nie sprawdzam prognoz pogody, bo w połowie czerwca czeka mnie tylko jedno. Wielki, buchający żarem piec. Temperatura dochodzi do ponad 40 stopni, a o deszczu to nie ma nawet co myśleć.

To chyba nie będzie łatwa podróż. W końcu nie znam uzbeckiego, a z ambitnych planów nauki rosyjskiego wyszło tyle co nic. Trochę bywam zestresowany jak o tym wszystkim myślę. Ale z drugiej strony, nie ma co się stroić w piórka herosa. Jadę do miejsca, które rokrocznie nawiedza masa turystów, w tym tacy jak ja indywidualiści z plecakiem. I wszyscy sobie jakoś radzą. Więc i ja dam radę.

Z jednej strony jest radość, a z drugiej takie niezdrowe podniecenie. Nieco to przypomina mi dzień wylotu do Nowego Orleanu, kiedy zastanawiałem się czy to dobry pomysł jechać do miasta, które króluje w niechlubnych rankingkach przemocy i występku. Tak samo miałem gdy oczekiwałem na lot do Port-of-Spain. Jako praktycznie jedyna biała twarz dookoła zastanawiałem się czy dobrym pomysłem jest podróż na Karaiby, które z bezpieczeństwa raczej nie słyną.

Teraz też mam podobne myśli i mam nadzieję, że podobnie jak dwie wcześniejsze podróże i po tej pozostaną mi wspaniałe wspomnienia zdecydowanie górujące nad turystycznym standardem.

No to w drogę :-)