Mamy już zabukowany nocleg – nazywa się Meduza i wygląda nawet miło. To znaczy – jeszcze wygląda miło, ale to się zmieni. Nieco mi szkoda tych nieświadomych niczego Turków, nie wiedzą co robią. Ale się dowiedzą i to bardzo boleśnie.

Hotel był, tzn. jest położony w dobrej dzielnicy. Stąd blisko do ruin, tzn. zabytków.
Bo tak w ogóle, to oficjalnie nie jest to hostel tylko HOTEL. Hotel czyli luksus i życie bez karaluchów. Ostatni raz takie wnętrza oglądałem na własne oczy lata temu, gdy miałem fajne hobby z kumplem – chodziliśmy sikać do wytwornych warszawskich hoteli :)

W tym też bym się z chęcią odlał i jest to wysokiej klasy komplement.
Nawet taras tam mają widokowy, który będzie ostoją ciszy und spokoju tylko do momentu w którym nie odkryjemy jak się na niego wchodzi.

Niestety, romantycznych kolacji przy świecach nie mamy w planach.
Przepych pokoi nieco mnie wręcz onieśmiela. Wielkie wnętrza, bogactwo zdobień, rozliczne multimedia, piękne oryginalne obrazy.

Tak naprawdę to już widzę zieloną narośl na podłodze i mam świadomość, że to zdjęcie zna się bardzo dobrze z panem fotoszopem.
Ale ogólnie, będzie fajnie. Nam będzie fajnie, a osobom które napotkamy na swojej drodze, szczerze współczujemy. Macie jeszcze ponad miesiąc na zmianę swoich planów i radzę się nad tym pomysłem dobrze zastanowić.
