


W tym mieście byłem po raz pierwszy (wiem, wstyd), ale zapewne nie po raz ostatni. Zazwyczaj takie miejsca odwiedza się w dzieciństwie, będąc pędzonym przez rodziców w drodze nad morze albo na Mazury. To nigdy nie pozostawia dobrych śladów w psychice, no chyba, że ktoś jak ma siedem lat uwielbia architektoniczne niuanse i analizuje historię Zakonu Krzyżackiego do poduszki. Mnie to jakoś ominęło. Ale Toruń i tak wzbudził we mnie falę reminescencji oraz wspomnień. To w końcu miasto Mikołaja Kopernika, tajemniczych zabytków, gotycko-ceglanych kościołów, klimatycznych średniowiecznych zakamarków... W młodości uwielbiałem seriale takie jak „Wakacje z duchami” czy książki o kustoszu-pedofilu Panie Samochodziku, bo pokazywały one inną Polskę. Zamiast kolejek i szarości – przygoda i suspens. Zamiast bloków – zabytki. Zamiast nudy – tajemnica na wyciągnięcie dłoni. Wałęsając się po toruńskim bruku czułem jakbym wrócił do czasów dziewiczej fascynacji tymi filmowymi kliszami, bo miasto wygląda jak jeden wielki plener dobrego kina przygodowego w starym stylu. Szczególnie porankiem gdy byliśmy niemal jedyny spacerowiczami, a okoliczne knajpy dopiero otwierały swe podwoje. Popołudniem to już inna bajka, bo tłok był niemiłosierny, przynajmniej na głównym turystycznym szlaku.




Toruń podbił moje serce także z innego powodu. To w końcu jeden z punktów szlaku tropem gotyku ceglanego. Kiedyś chciałem zwiedzić go w całości i kto wie, może kiedyś się uda. Daleko w końcu nie jest. Podobnie jak w takiej Rydze czy Gdańsku, ten styl jest ściśle związany z pokręconą historią miasta. W wiekach średnich Toruń należał w końcu do strefy wpływów Związku Hanzeatyckiego, a bogate niemieckojęzyczne mieszczaństwo pozostawiło po sobie wiele pięknych, nobliwych zabytków. Chyba najpiękniejsze są świątynie. Kościół Wniebowzięcia czy św. Jakuba są nie tylko wielkie, piękne i stare, ale roztaczają wokół siebie atmosferę tajemnicy skrywanej przed ciekawskimi spojrzeniami. Aż chciałoby się znaleźć odźwiernego i zapytać konspiracyjnym głosem: czy są tu podziemia? Czy może to tutaj kryje się legendarny skarb schowany przez samych Krzyżaków? Tego dnia było wyjątkowo upalnie i po kilku godzinach spacerowania nasłoniecznionymi ulicami zaczęło mi się nieco kręcić w głowie...



Szkoda tylko, że musieliśmy wrócić do domu. Chciałbym wynająć pokój w jednym z hoteli położonych w zabytkowym śródmieściu. Zobaczyć to miasto ciemną nocą, a kiedy się rankiem obudzę jeszcze raz pójść na spacer w poszukiwaniu historii. Ta w Toruniu czeka na każdego przybysza...I to wszystko na wyciągnięcie ręki, bez wiz, biletów i długich podniebnych wojaży.
