
To także lotnisko na którym po wylądowaniu ma się czasem szczęście i zamiast przez rękaw tudzież autobusem, do budynku podąża się... piechotą przez pas startowy. Obrazek zdecydowanie rzadko spotykany w, bądź co bądź, cywilizowanym świecie.
Może tym razem uda mi się zobaczyć z okna Grenlandię – ostatnim razem było już za ciemno na takie wizualne atrakcje.
Zaś samo lądowanie w Port-of-Spain może wyglądać mniej więcej tak jak poniżej…
Potem “tylko” kolejny lot i lądowanie w Crown Point na Tobago – coś w ten deseń poniżej.
Plan działań też jest już ustalony:
4-5.09 Crown Point i ogólne zwiedzanie Tobago
6.09 Scarborough i ogólne zwiedzanie Tobago
7.09 rano promem na Trynidad i dzień w Port-of-Spain, zwiedzanie zachodniego brzegu wyspy
8.09 Manzanilla i okolice
9.09 Arima i uroki centralnej części wyspy
10.09 Wylot i do NYC
...
13.09 popołudniu wylot do Dublina
Plan zacny, mam nadzieję, że realizacja przebiegnie pomyślnie
