czwartek, 27 sierpnia 2009

One more week

Za tydzień o tej porze będę już bodajże w Dublinie, na moim ulubionym lotnisku. Tłocznym, nie do końca nowoczesnym, nieco prowincjonalnym, ale jednak – zdecydowanie najlepiej się kojarzącym. Może kiedyś przyjdzie pora na napisanie o tym jak to się na nim onegdaj pracowało...

To także lotnisko na którym po wylądowaniu ma się czasem szczęście i zamiast przez rękaw tudzież autobusem, do budynku podąża się... piechotą przez pas startowy. Obrazek zdecydowanie rzadko spotykany w, bądź co bądź, cywilizowanym świecie.

Może tym razem uda mi się zobaczyć z okna Grenlandię – ostatnim razem było już za ciemno na takie wizualne atrakcje.


Zaś samo lądowanie w Port-of-Spain może wyglądać mniej więcej tak jak poniżej…


Potem “tylko” kolejny lot i lądowanie w Crown Point na Tobago – coś w ten deseń poniżej.


Plan działań też jest już ustalony:
4-5.09 Crown Point i ogólne zwiedzanie Tobago
6.09 Scarborough i ogólne zwiedzanie Tobago
7.09 rano promem na Trynidad i dzień w Port-of-Spain, zwiedzanie zachodniego brzegu wyspy
8.09 Manzanilla i okolice
9.09 Arima i uroki centralnej części wyspy
10.09 Wylot i do NYC 
...
13.09 popołudniu wylot do Dublina

Plan zacny, mam nadzieję, że realizacja przebiegnie pomyślnie 