
Do Taszkientu przylatuje się w środku nocy. A nie jest to miasto, które nigdy nie zasypia. Szczerze, to sprawia wrażenie jakby spało nawet w godzinach szczytu. Jednym słowem, zapowiada się lądowanie na opuszczonym przez Boga i ludzi miejscu.

W środku nocy taksówką do miasta? Można ale po co? Do Buchary czy Samarkandy można udać się teoretycznie pociągiem czy komunikacją drogową, ale to oznacza kilka godzin na czekania w obcym, dużym betonowym królestwie. Więc może lepiej zostać na lotnisku te kilka godzin, by o siódmej rano polecieć jak król samolotem do Buchary? Brzmi sensowniej. Przynajmniej na początku.
Lot Taszkient-Buchara kosztuje niewiele, trwa krótko, bo nieco ponad godzinę. Jeszcze bladym świtem można więc dotrzeć do pustynnego miasta i rozpocząć prawdziwą eksplorację kraju. No i jest to prawdziwa gratka dla fanów lotnictwa, bo można się przelecieć naprawdę rzadko spotykaną maszyną.



Ił-114 to prawdziwy rarytas niebios. Wyprodukowano łącznie bodaj 15 jednostek, wliczając w to wersje transportowe. I „zaledwie” dwie sztuki się rozbiły. Uzbekistan Airways jest niemalże jedyną linią cywilną, która je wykorzystuje. I chyba są zadowoleni, bo w produkcji jest kilka kolejnych egzemplarzy.


Zdjęcia powyżej nie pochodzą z linii uzbeckich, ale widać, że ten samolot nie jest taki zły, ani tym bardziej stary. To znaczy, jest zły i stary, ale ciągle działa i to się liczy.
Już sam nie wiem czy się mam bać, czy cieszyć, że być może, nadarzy się okazja, by się tym przedziwnym urządzeniem przelecieć. Raczej to drugie, bo głupota to moje drugie imię.
