wtorek, 6 kwietnia 2010

Uzbekistan na trzeźwo i poważnie


Tak naprawdę, Uzbekistan to (podobno) bezpieczny, piękny kraj wspaniałych ludzi. Złe wrażenie robi sama nazwa, bo wszystkie „stany” na czele z Afganistanem, kojarzą się od lat raczej gorzej niż lepiej. Położenie geograficzne też dokłada swoje do ogólnej percepcji. Bo powiedzmy sobie szczerze, że rzadko zastanawiamy się co jest między południowymi rubieżami Rosji, a Indiami i Chinami.
A nawet jeżeli zastanawiamy się to dochodzimy do wniosku, że to na pewno nic co by mogło nas zainteresować.

Jeżeli tam pojadę (mówię tak bo jestem już specem od niewykorzystywania zakupionych biletów – nie poleciałem do Kopenhagi, Stambułu i Kolonii), będzie to jednak najbardziej ekstremalna wyprawa ze wszystkich do tej pory powziętych. Całe szczęście, że jako jedyny język w regionie, uzbecki używa łacińskiego alfabetu. Chociaż to może być słabe pocieszenie w świecie, gdzie rosyjski ciągle spełnia rolę lingua universa. A ja po rosyjsku przecież nie gawarit. No nic, będę się musiał nauczyć kilku podstawowych zwrotów, takich jak jedzenie, spanie, transport, lotnisko albo nie strzelajcie do mnie proszę.

Przygotowania rozpocząłem klasycznie od biblii podróżnika, czyli Lonely Planet.

Jako, że na miejscu długo nie będę, w grę wchodzi najpewniej spokojne zwiedzanie:

To Bukhara, jedna z perełek uzbeckiej części Jedwabnego Szlaku.

Samarkanda, błękitne miasto, niegdyś jeden z najważniejszych ośrodków całej Azji.

Na Taszkient można poświęcić pół dnia przed wylotem, nowoczesne miasto, w którym niewiele pozostało pomników przeszłości.

Na więcej raczej nie będzie czasu. Czytając o transporcie już teraz śmiało zakładam, że będą opóźnienia oraz różne zmiany vs nawet najbardziej precyzyjnie przygotowany plan działania. Do tego dołóżmy drobny fakt, że w czerwcu temperatura w tym pustynnym piecu dobija do czterdziestu czy nawet pięćdziesięciu stopni i już wiadomo, że nie ma sensu się przemęczać.

Pozostało jeszcze ponad 2,5 miesiąca do kolejnego urlopu. Odliczanie czas włączyć i rozpocząć starania o wizę. Nie jest to proste, najpierw trzeba dostać zaproszenie. Wiele specjalistycznych firm oferuje tego typu usługę pośród innych związanych z tym krajem. Niech to świadczy o tym, że Uzbekistan, wbrew pozorom, jednak przyciąga turystów.