piątek, 2 kwietnia 2010

Ja po prostu lubię latać tu & tam

Boże miej mnie w swej opiece, bo na danie rozumu to już jest za późno.

Wielki piątek, w biurze już pusto. Chciałem wyjść tak jak inni o godzinie 14:00, bo wyjątkowo jest to możliwe. Ale „coś” kazało mi zostać jeszcze chwilkę. W efekcie, za kilka minut tak czy owak opuszczę budynek firmy. Ale nie będę sam. W przysłowiowym ręku trzymać będę kolejne rezerwacje. Jak jest okazja, należy ją wykorzystać – mawia przysłowie, dodam, że moje ulubione.

Spotkały się ze sobą trzy czynniki, które sprawiły, że nie chciałem tej okazji wypuścić z rąk:
Zgadzał się termin
Zgadzała się destynacja
A cena została obniżona o połowę

Tak więc – Uzbekistanie (jak to się piszę?) nadchodzę.


Ten kraj jest tak daleko, że na tej mapie połączeń Air Baltic nawet go nie widać. A może to doskonały symbol tego co przeciętny człowiek wie o Azji Centralnej, czy tam Środkowej. Nie wie nic. Nawet nie opłaca się uwzględniać regionu w takich grafikach, bo niby po co. To kraina zagubiona gdzieś między Rosją, a resztą Azji.
Sam miałem przecież okazję kilka razy przelecieć wysoko nad tą częścią świata. Ostatnio nawet specjalnie wyglądałem zza okna, gdy mapka trasy pokazywała, że właśnie jesteśmy nad terenami Uzbekistanu. Zobaczyłem czyste niebo, a na dole pomarańczowe plamy wielkich, jakby pustych połaci. To może naprawdę tam nic nie ma ciekawego?

Nie wiem. Najlepiej będzie się samemu przekonać.

Loty, łącznie cztery będą okazją do debiutu na pokładzie Air Baltic. Łotewskie linie lotnicze radzą sobie ponoć całkiem nieźle, ale pierwszy kontakt nie należy do szczególnie przyjemnych. Bagaż – dodatkowa kasa, jedzenie chyba też. Na stronie internetowej dwa razy pytają się czy aby NA PEWNO nie chciałbym ubezpieczyć się od dziesięciu rzeczy, łącznie z kokluszem i gradobiciem.

A do tego, takie dalekie kierunki obsługują ze swojej mikroskopijnej Rygi Boeingami 737. Czyli za wygodnie nie będzie, za pokładową rozrywkę może mi posłużyć, co najwyżej, własnoręcznie zabrana na pokład, książka.


Do tego wydarzenia jeszcze ponad 2,5 miesiąca. Pora zacząć cierpliwie odliczać i grzecznie wziąć się do pracy.