czwartek, 8 lipca 2010

Ukraińskie cuda

Kilka dni temu rozmarzyłem się o Tajlandii i proszę, stał się cud. Nie dalej niż wczoraj wieczorem pojawiła się przedziwna kombinowana cena promocyjna na Bangkok. Nieco się opierałem, ale nie byłbym jednak sobą, gdybym z niej nie skorzystał. Bo skoro dają i to niemal za darmo, to czemu nie brać?

Blisko dwa lata temu poleciałem tam za około 1700 zł i wątpiłem, by zdarzyło mi się kiedykolwiek jeszcze tą cenę przebić „w dół”. Nie te czasy szalonych promocji. A jednak, tak się właśnie stało. Dzięki Aerosvit, czyli liniom lotniczym z Ukrainy, lecę tam za istne grosze.

Lot jest nieco kombinowany, bo zaczyna się w dobrze mi już znanej Rydze, potem do Kijowa, a stamtąd dopiero do Azji. Z powrotem jest już prościej, bo z Bangkoku do stolicy Ukrainy i już prosto do Warszawy. Trzeba więc dokupić bilet w jedną stronę do Rygi, ale to na szczęście groszowe sprawy. No i będzie okazja na jeden dzień na Łotwie, a to akurat dobrze, bo z wielką chęcią zwiedzę stolicę dokładniej niż ostatnio.

Wiem, że te linie mają kiepską opinie, ale po Aeroflocie czy American Airlines nic już człowiekowi nie jest straszne. Najważniejsze, że nie spadają. Zresztą, ja wymagający nie jestem, bo liczy się to, że z punktu A mogę się przemieścić do pożądanego punktu B.
B jak Bangkok :-)

Na miejscu wiele czasu niestety nie będziemy, ale zdążymy na spokojnie zrobić sobie jakąś miłą trasę, a do tego z dwa dni końcowe można rezerwować na stołeczną duchotę. Może pociągiem z północy do Zatoki, tak jak wcześniej tu już pisałem?


Na samą myśl, że tam wrócę, cieszę się niezmiernie. Może tylko nieco obawiam się tego czy powtórny kontakt z dawną kochanką, za którą wzdycham z rozrzewnieniem, nie okażę się zabójczy dla moich uczuć? Dla większości, to miasto to betonowy moloch, w którym trudno złapać oddech i z którego należy uciekać czym prędzej. Dla mnie, cóż, wspaniałe wspomnienie pierwszego kontaktu z Azją.

Do tego wyjazdu (i takich obrazków jak te na dole) pozostało jeszcze dużo, dużo czasu. Ale jakoś raźniej na duszy z tą świadomością, że przede mną czeka znowu kontakt z wilgotnym powietrzem Azji-Południowo Wschodniej.