Odliczanie do tego ostatnio jednak nieco przytłumione. Aer Lingus ściągnął kasę z konta, więc chyba można uznać, że we wrześniu mam kolejny transatlantycki lot przed sobą.
Po chwilowej euforii przyszło jednak poważne pytanie "co z tym zrobić". Po Stanach podróżować? Nie stać mnie :-) To jest impreza nie na moją pustą kieszeń, o czym przekonałem się w lutym. I wbrew pozorom - dobrze to zapamiętałem.
Może więc coś tańszego?

Może. Ameryka Środkowa. Nic mi to zupełnie nie mówi. To taki region świata o którym wiem mało. A do tego, nigdy jakoś mnie tam nie ciągnęło. Małe państewka zapomniane przez cały "nowoczesny" świat, duszna atmosfera wiecznej rewolucji, tajna policja, biedna ludność, dzika przyroda - takie mam skojarzenia prosto z filmowych klisz.
Chyba przyjdzie pora na poznanie nieznanego - bilety z JFK nie są drogie, a przez tydzień zdążę zapoznać się z key points Panamy czy Kostaryki.
Dzisiaj nawet kupiłem przewodnik, co by sobie poczytać więcej - o ile Aer Lingus nie zabierze mi tego co mi tak wspaniałomyślnie dał tydzień temu!
