sobota, 23 maja 2009

23.05 Jeszcze trzy tygodnie...

Poriomania - zaburzenie osobowości skutkujące trudnym do powstrzymania popędem do podróżowania. Nie ukrywam, że cierpię na tą przypadłość. Cierpię to złe słowo. Mam zaszczyt je posiadać, ot co :-)
Do Stambułu jeszcze trzy tygodnie, gdy nie trzeba to czas płynie powoli i leniwie i tak właśnie jest obecnie. Jestem raz że przemęczony, dwa że przygnieciony życiem, trzy że nie widzę światła w tunelu w jakim jestem. Potrzebuje kilkodniowego oderwania od tego wszystkiego, bo wybuchnę i nie dam żyć ludziom dookoła mnie :-) Przewodnik po Stambule leży na kupce książek i zaglądam do niego sporadycznie, ale na wyjazd czekam z niecierpliwością wielką. Zawsze chciałem zobaczyć to miasto. To tam przecież toczy się akcja jednego z moich ulubionych "bondów":

Zerkam na plan lotu - do Turcji lecę Swissem, więc najpierw trzeba dolecieć do hubu w Zurychu. To wszystko sprawia, że najpierw lecę daleko na zachód, po to by stamtąd wracać daleko daleko na wschód. Nieco bez sensu ale za to tanio i mam nadzieję, że wygodnie. Poza tym, zaliczę nowe linie lotnicze i nowe lotnisko Zurich Kloten. Zawsze coś :-)

Co z dalszymi wypadami na jesieni, to jeszcze nie wiem. Planowanie odkładam na później. Bilety są i czekają. Zobaczymy co podpowie mi fantazja i moja poriomania, hahahaha.
Póki co, zastanawiałem się nad Panamą albo ew. Trynidadem. Opcja pierwsza tańsza i chyba bardziej możliwa do zrealizowania. Ale przewiduje, że do jesieni mogę zmienić zdanie jeszcze kilka razy. No wiecie, ta piromania robi ze mnie wariata :-)