środa, 4 lutego 2009

Do Ameryki marsz!

Bilet do USA nabyłem w chwili szaleństwa i braku rozwagi. Z jednej strony, szkoda było zmarnować taką okazję cenową, z drugiej, kiedyś trzeba było ten Nowy Jork zobaczyć. Im bliżej do samego wyjazdu, tym bardziej byłem przerażony patrząc na rosnący kurs dolara i koszty wyprawy, które wołały za mną:
"A mogłybyśmy być ćwierć metrem kwadratowym Twojego wymarzonego mieszkania położonego 20 km za stolicą, do którego dojeżdżałbyś przez 3 godziny w korkach z pracy i którego szczerze byś nienawidził już po miesiącu".

Na chuj mi takie mieszkanie - pomyślałem :-)
Jak zawsze słusznie :-)