niedziela, 14 marca 2010

No i zaczynamy

Warszawa, kolejny raz, przeżywa atak zimy. Za oknem mniej więcej takie obrazki jak ten poniżej.

Na Okęciu opóźnienia i inne nieciekawe historie, a ja już się zastanawiam co to będzie za kilkanaście godzin. Będzie co ma być...
W Ho Chi Minh czeka na nas ledwie 35 stopni, bezchmurne niebo i wilgotność 100%. Plecaki spakowane, a ja czekam aż Matka Natura pozwoli nam rozpocząć nową przygodę.

Jeszcze nie ma radości, ale ona pojawia się zawsze nieco później - dokładnie mówiąc wtedy gdy wysoko nad chmurami zerkam na ziemię i mam świadomość, że lecę w objęcia czegoś nowego :)